joomla templates top joomla templates template joomla

Spotkanie uczniów z Działyńskiego z aktorami

golub-dobrzyn.pl włącz . Opublikowano w Samorząd

To była wyjątkowo ciekawa przygoda z teatrem. Gimnazjaliści nie tylko szybko utożsamili się z bohaterami sztuki "Cyber Cyrano", ale także nie szczędzili słów uznania i sympatii dla grających w niej aktorów, gdy opuszczali „Horzycę”. - Tacy mili, otwarci, bezpośredni. Tacy normalni – opinię Angeliki Heyki z II a o piątce artystów toruńskiego teatru, którzy wzięli w przedstawieniu, podzielali wszyscy uczestnicy kulturalnej wyprawy.

Bukiety aktorom wręczyły: Ola Szczepanik i Paulina Dejewska. Nie tylko za grę, ale także za interesujące spotkanie po spektaklu. Na prośbę organizatorki wyjazdu – pani Marii Starosty aktorzy zgodzili się bowiem porozmawiać z gimnazjalistami. Opowiadali, jak radzą sobie z tremą, jak uczą się tekstu na pamięć, które ze scen jest im grać najtrudniej. - Zagrałem w szkolnym przestawieniu, nauczyciel pochwalił i od tej pory zacząłem myśleć o występach – zwierzył się uczniom Łukasz Ignasiński. Aktorzy nie kryli, że trudno jest po studiach aktorskich trafić do filmu czy dobrego teatru. Zachęcali do czytania książek.

Opowiadali o atmosferze w zespole, robionych sobie podczas przestawień psikusach. Chętnie wzięli udział w dyskusji na temat problemów poruszonych w przestawieniu "Cyber Cyrano". - Nawet bym nie pomyślał, że wyjazd do teatru może być taki przyjemny, aktorzy tacy zabawni – mówi Kamil Saleta. Paulina Dejewska zwróciła uwagę na grę Julii Sobiesiak: - Była świetna w roli Zsuzsi. Najpierw cicha i nieśmiała, a potem, w miarę rozwoju akcji stanowcza i opanowana. Moją uwagę również przykuł również Maciej Raniszewski (Mati).

Bez dwóch zdań potrafił wyeksponować cechy postaci, którą zagrał: chłopaka raz pewnego siebie i wyluzowanego, za chwilę spiętego. Wszyscy aktorzy nie mieli łatwego zadania. Musieli zagrać nastolatków, mówić ich językiem: młodzieżowym slangiem. Jednak poradzili sobie brawurowo. Gimnazjalistom z „Działyńskiego” bardzo podobała się treść sztuki i scenografia: pustka wokół bohaterów i trzy ściany ekranów komputera migoczące ikonkami. Oprócz nich tylko obrotowe krzesło, klawiatura i smart fony.

- Sposób przestawienia na scenie wirtualnej rzeczywistości naprawdę robił wrażenie –podkreśla Julka Hanych – Bohaterowie czatują ze sobą, a na ścianie w błyskawicznym tempie wyświetlają się screeny z wyszukiwarki Google'a, Facebooka, z czatu, Instagrama i innych portali społecznościowych. Historia przestawiona w powinna być dla nas nauczką i przestrogą. Zachowujemy, jak bohaterowie sztuki.

Bez zastanawiania wrzucamy nowe "selfie na fejsa", bo jest to modne. Fabuła wspaniale oddaje nasz świat. Nastolatkowie nie widzą teraz świata poza telefonami, komputerami i innym tego rodzaju sprzętem. Jestem taka sama - – „przyszpilona” do komórki. - Pewnie i nas można by poddać podobnej manipulacji, jaka spotkała Matiego i Heni ze sztuki węgierskiego dramaturga Istvana Tasnadiego. Spektakl idealnie pokazuje, jak zaciera nam się granica między światem realnym i wirtualnym. Koniecznie trzeba go zobaczyć – wtóruje koleżance Paulin